W obsługiwanych przeze mnie fabrykach, wśród wysoko zaawansowanych sprzętów, komputerów, ludzie produkują kolejne hi-teki, które później kupią w „nie dla idiotów”. W monotonii powtórzeniowych czynności, wypatruję materii twórczej, form, kompozycji.
Jestem twórcą zrodzonym z przemysłu, szukam sztuki w fabrykach, w codzienności, sztuki samorzutnej. To nieco oportunistyczne podejście do tworzenia sprawia, że codzienna, na pozór nie związana ze sztuką, praca staje się bardziej znośna.
Pracuję na tkance fabryk, rozbudowuję ich unerwienie, różne systemy techniczne, sieci LAN monitoring CCTV. W tym samym czasie, żeby nie zwariować, wypatruję w tym wszystkim brzydkiego piękna, kontekstów twórczych, czasem trafi się zwykłe piękno .
Artist Statement - dlaczego tak, a nie inaczej ?
Sztuka z gotowych przedmiotów…
Taaak Tak, wiem, to już było
Jest tego pełno...
... ale to są moje odpady i Wara! *
Żyję w świecie ciągłej zmiany i nadmiaru
Ty też? – Naprawdę ?
Tak już będzie, a raczej nie. Ciągle inaczej będzie
Poszukuję “sztukisamorzutnej” – jam dla siebie wymyślił to określenie
Kołodzyndzlamitolata **, że wszystko już było – tylko kurwa, takiej nadprodukcji gówna w “sztuce” nie było
Sztuka samorzutna, po prostu staje się ("nowotwór")
Powstaje dzięki prawom natury, nawet nie wie, że jest
To najszczersza forma
Piękno
To mój sposób na walkę z wewnętrznym nadmiarem, z chęcią przypodobania się, z niepotrzebnym gestem, słowem, plamą
Obecnie, wszelkie inne przejawy swej twórczości traktuję jako rzeczy do zasłaniania dziur/plam na ścianach – pewnie kicz
Mało tworzę, bo się boję...
… ale zachęcam wszystkich.
_______________________
* Wara! – staropolskie spierdalać
** dzyndzel – staropolski chuj

A teraz o "Miłości Instalatora"
Krótko
„Miłość instalatora” to seria prac dyplomowych powstałych z doświadczeń, obserwacji oraz odpadów zebranych podczas pracy jako instalator sieci teleinformatycznych. To efekt poszukiwań własnej ścieżki twórczej, a także tematu i formy pracy dyplomowej.
Szukając sposobu na umilenie sobie przeciągania kabli – głównie skrętki LAN – dostrzegałem formy, kształty i przejawy piękna w codziennym środowisku pracy.
Dyplom ten został wyróżniony jako jeden z najlepszych na mojej uczelni. Prace z tej serii zdobyły nagrody, były prezentowane na wystawach zbiorowych i indywidualnych, a także sprzedały się na aukcjach charytatywnych i trafiły do kolekcji prywatnych.
długo i niemal wyczerpująco ;)
tak jak to wtedy widziałem
Stoję na tej drabinie, podnośniku nożycowym, tym dachu. Błyszczy Słońce, chlupie mróz, blacha.
Księżyc za dymami, pot po dupie leje się deszcz ocieram z czoła. Docinam, zarabiam, montuję, kabelki, kamery, anteny.
Tam nie ekranuje tu polaryzuje.
Jaki mak? Wpisz ajpi! Adressssssy 192.168...
Kurwa ! Co ja tutaj robię?
Patrzę na te maszyny drżące kominy dymiące, ludzie jak mrówki, tu puknie tam stuknie.
!Hurkot.
Gniazdami na przerwę, czwórkami do nieba.
„ KURWA MAĆ, CO JA TU ROBIĘ?”
„ JA PIEDROLĘ , JA ZAWSZE CHCIAŁEM BYĆ NIE MIEĆ”
W obsługiwanych przeze mnie fabrykach, wśród wysoko zaawansowanych sprzętów, komputerów, ludzie produkują kolejne hi-teki, które później kupią w „nie dla idiotów”. Nigdy nie przypuszczałem, że tak będę pracował. Że będę przyczyniał się do rozwoju światowych korporacji i kapitalistycznych fabryk.
Szybki rozwój globalnej cywilizacji sprawia, że niektórzy z nas nie żyją do końca tak, jak by chcieli .
Nie nadążają za światem. Krążą tacy zagubieni.
Sam pamiętam okresy, w których elektryczność bywała w domu jako gość i tak też była traktowana, jak wędrowiec niosący wieści ze świata.
Telefon kiedyś miał tylko sołtys i ważniejsi działacze partyjni. Pamiętam jak na Cichej pojawił się pierwszy telewizor kolorowy, cała ulica chodziła oglądać „szczęki”, na „czterech pancernych” już wracali, bo przecież nie było różnicy.
Przeca ostatnie lata to jakaś wirówka, kiedyś nie mogłem zrozumieć babci - jak można nie ogarniać obsługi komputera? Obecnie sam się gubię w tych wszystkich ułatwiających nam życie sprzętach.
Jak nasza firma na chwilę wstrzyma dystrybucję internetu to telefon i drzwi w naszym biurze szaleją.
Brak netu, armagedon. Wszystko stoi.
Tylko ja biegam,
i moje myśli.
W monotonii powtórzeniowych czynności, wypatruję ciekawych kształtów form kompozycji.
Wspólnym mianownikiem powyższych akapitów, mimo że go nie widać, jest kabel. Właśnie te skrętki, druty to symbole rozwoju, bez tego nie ma przesyłu danych, elektryczności. Kable jak owady, są w niezliczonych odmianach i gatunkach, niektóre widzimy na co dzień, potrafimy je rozpoznać, inne niewidzialne oplataj przestrzeń siatką połączeń. Wiele ciekawych okazów wije się chowając w szachtach. Podobnie jak mrówki, znaczą drogę, tworzą trasy kablowe. Żeby je zobaczyć trzeba podnieść kamień, zbutwiały korzeń, otworzyć serwerownię wejść na dach.
Zaprezentowane prace są tego wynikiem.
Reakcją, próbą oswojenia na nie do końca rozumiany i akceptowany otaczający mnie świat.
Czy chcę czy nie, jestem jego częścią. Zdając sobie sprawę, że nie jestem w stanie w znaczący sposób nań, jako całość, wpłynąć. Staram się z nim nie walczyć tylko sprawić, by był bardziej znośny, dostrzegać interesujące kompozycje. Zaprzyjaźniam, oswajam wroga. Odnajduję piękno w mikrokosmosach opakowań, odpadów, śmieci.
„Miłość instalatora”
To asamblaże wykonane z resztek materiałów, wykorzystywanych przeze mnie w pracy zawodowej. Komponuję również z przedmiotów, które w momencie wyprodukowania już są śmieciem. Niektóre z nich są stworzone tylko po to, żeby zabezpieczyć inne przedmioty. To także różne formy ochrony instalowanych systemów. „Maluję” także z powtarzalnych przedmiotów proweniencji socjalno- bytowej towarzyszącej mojej pracy. Powtarzalność form, multiplikacja i deformacje powodują powstanie kompozycji zatracających pierwotne przeznaczenie użytych komponentów.
CDN ?
SUCHE FAKTY
Wojciech Roskosz (1981). Absolwent ASP we Wrocławiu. Dyplom z malarstwa pod kierunkiem st. wyk. Krzysztofa Wałaszka (umieszczony w katalogu najlepszych dyplomów tej uczelni). Ukończył SWRAiZ we Wrocławiu – na kierunku Konserwacja i restauracja dzieł sztuki w zakresie rzemiosła artystycznego. Powadził lokalną galerie sztuki „Pracownia22” w Jelcz-Laskowicach. Jego twórczość jest wynikiem doświadczeń i obserwacji w pracy zawodowej. Tworzy z resztek materiałów, wykorzystywanych w pracy. Komponuje również z przedmiotów, które w momencie wyprodukowania są już śmieciem. Niektóre z nich są stworzone tylko po to, żeby zabezpieczyć inne przedmioty. To różne formy ochrony instalowanych systemów. Maluje także z powtarzalnych przedmiotów proweniencji socjalno-bytowej towarzyszącej jego działaniom. Powtarzalność form, multiplikacja i deformacje powodują powstanie kompozycji zatracających pierwotne przeznaczenie użytych komponentów. Obecnie, zajmuje się malarstwem, aerografią, rzemiosłem artystycznym, instalacją, fotografiką, video-artem.
NAGRODA"Srebrna Ostroga" w ramach 27 Ogólnopolskiego Przeglądu Malarstwa Młodych /2017 / Galeria Sztuki w Legnicy.
NAGRODA 7 Przegląd Młodej Sztuki "Świeża Krew" /2017/ galeria SOCATO – Wrocław
Wystawa zbiorowa; "Z odpadu w złoto. Alchemia sztuki" /2019/ Galeria Sztuki MD_S we Wrocławiu
Wystawa zbiorowa; Konkurs TUTAJ /2018/ Galeria Sztuki MD_S we Wrocławiu
Wystawa zbiorowa; „Trojan” Ogólnopolski studencki festiwal artystyczny Mikstury Kultury /2018/ CKAiIL CZASOPRZESTRZEŃ we Wrocławiu
Wystawa zbiorowa; 27 ogólnopolski Przegląd Malarstwa młodych /2017/ Galeria Sztuki w Legnicy
Wystawa zbiorowa; 7 Przegląd Młodej Sztuki "Świeża Krew" /2017/ Galeria SOCATO – Wrocław
Wystawa zbiorowa; RYSOPIS W BIEGU / ZĪMĒJUMI STEIG /2017/ Akademia Sztuk Pięknych w Rydze – Łotwa.
Wystawa indywidualna - MIŁOŚĆ INSTALATORA /2017/ - Centum Kultury w Jelczu-Laskowicach.
Z INNEJ
PERPSEKTYWY
O rzeczach, które wydają się mówić i patrzeć na nas
O bezgraniczny, o niewyczerpany, o niewysłowiony świecie form... Czesław Miłosz.
Wojciech Roskosz, podobnie jak Robert Rauschenberg, uważa najwyraźniej, że „para skarpetek nadaje się do tworzenia obrazu nie mniej niż drewno, gwoździe, terpentyna, olej i tkanina”. Z jego ram wyłaniają się, wypełzają, próbują się wydostać: nadpalone drewno, światłowody, skorodowana, metalowa siatka. Zapewne pytają odbiorcę: czym jestem naprawdę? Czy tylko resztką po czymś ważniejszym, pierwotnym, czy może raczej samą istotą rzeczy, pozostającej w cyklu przemian i przeróbek, narzędziem artysty, który w ten sposób pozwala nam dotknąć prawdy.
MONIKA BRAUN, Wrocław
Czy można połączyć pasję, jaką jest sztuka, z praca montera? Jak najbardziej!
Dowodem tak ciekawej kombinacji jest wystawa autorstwa Wojciecha Roskosza
- efekt pracy magisterskiej na ASP inspirowany instalacja sieci światłowodowych.
WWW.ICTPROFESSIONAL.PL, # 24(ZIMA 2019/2020)